poniedziałek, 2 marca 2009

bitwa o balkon


Od pewnego czasu borykam się z problemem dotyczącym team'u trzech wstrętnych gołębi, w tym jednego bez oka. Pewnie jest on alfonsem w tym szalonym trójkącie.
Gdy byłem jeszcze małą dziewczynką nienawidziłem tych brudnych, głupich ptaków, roznoszących w swych gównach bakterie, które z kolei powodują u człowieka ok 60 najróżniejszych chorób. Wracając z przedszkola zawsze krzyczałem do nich : "Ty SZMATO!!!" (to skutki przebywania u babci na wsi...)
Już prawie od dwóch lat srają mi na balkonie. A przecież jest to najlepszy azyl dla każdego nocnego bumelanta, który ma ochotę po dniu pełnym zmagań, w ciepły wiosenny wieczór usiąść na balkonie i wychylić flakon (lub więcej) ze złocistym napojem potocznie zwanym piwem. Tylko jak tu spokojnie wyjść na balkon, kiedy o poranku budzi człowieka (g)ruchanie gołębi, szykujących tam gniazdko dla swego pedalskiego tria. Przy tym srają gdzie popadnie i nie boją się nawet szeleszczących worków przywiązanych do poręczy owego balkonu.


Zbulwersowany tym faktem okrutnie postanowiłem zagłębić się w temat walki ze skrzydlatymi dziwkami. Otóż jest kilka ciekawych sposobów walki z tym bezczelnym elementem:
-siatka uniemożliwiająca wlot na balkon(to dla leniwych i szukających najtańszych rozwiązań)
-wiatrówka(nie polecam mieszkańcom bloków ze względu na ryzyko trafienia jakiegoś głupiego przechodnia)
-łuk, kusza(jak wyżej, a poza tym trzeba dużo inwestować w strzały)
-kusza pneumatyczna(używana do podwodnych polowań jest już lepsza, ponieważ strzała jest przymocowana za pomocą linki)
-proca(dość prymitywne, ale skuteczne i daje dużo satysfakcji)
-strychnina(jeden z moich ulubionych sposobów. Polecam dla ludzi z misją...)
-metalowa siatka pod napięciem(balkonowy grill na ptaki:D Tu trzeba już zainwestować w drobną siatkę i akumulator samochodowy, ale satysfakcja gwarantowana)


Jak widać znajdzie się coś dla każdego:)

Reasumując moje rozważania, chcę tylko napisać, iż...

...dobry gołąb, to martwy gołąb.



cześć Błażej :]