.jpg)
Po prawej na zdjeciu, cykniete pod przykrywka zdjecie nielegalnej i taniej sily roboczej, wspinajacej sie na masyw snieznika, by tam prowadzic swoje nedzne wykopaliska w kopalni odkrywkowej (ale nie takiej odkrytej, bo jednak schowanej - reportaz w najnowszym wydaniu Newsweek Polska) uranu. I potem Polanica cala zywi sie tym promieniotworczym wyziewem z wnetrza ziemi, badz prozni kosmosu.
Zaczynajac kolejne wydanie tego cyrku animozji, chcialem prologiem rozpoczac caly wpis. Z polecenia przyjaciela mojego, Maciusia B., pozdrawiam z cala serdecznoscia - stay heavy-, zostalem wyslany w Grecje, najdalsze zakatki Europy, gdzie kultura oswiecona styka sie z kultura gyrosu i histerycznych krzykow religijnych, zeby dowiedziec sie, dlaczego ichni poziom metalu jest TAKI SLABY (cytujac wytyczne misji). Niewiele sie dowiedzialem, chocby dlatego, ze jedyna stycznosc z jako-tako rozwinieta kultura metalowa mogla zostac osiagnieta przez kontakty z kinder-metalami, dla ktorych Slayer to 'Siepacz' z Warcrafta. Jezu, to jakby zdekapitowac wlasnego czlonka!
Moje podstawowe wrazenia - duzo coverow w knajpach, duzo kryminalu w kafejkach internetowych. I... musze poczynic dygresje o kafejkach... To jest forma walki z przestepczoscia zorganizowana. Dawno nie widzialem tylu ludzi w jednym pomieszczeniu z komputerami. Tym bardziej, ze po 23 wlacza sie wsrod nich abstynencja moralna i niezbyt sie chlopaki przejmuja czymkolwiek, wystawiajac flaszki, marihuane i podobnej marki uzywki przy monitorach. powiadam wam, gdyby udostepnic WoWa, Warhammera i inne MMORPG w kafejkach, jebnac karnety po normalnych cenach, z ulic zniknelyby szczeniaki w kapturach i szerokich spodniach, a jedynymi zwalczajacymi sie subkulturami byliby zwolennicy ow wspomnianych gier, postawionych naprzeciw siebie jak zwlaczajace sie armie. A strach sialiby jedynie w cybernetycznych przestrzeniach! mowie, cudo, ale strach tez bylo wieczorami pisac majle i czytac cokolwiek, bo latwo mozna bylo zostac zwyzywanym od zwyrodnialcow i wydziedziczonych skurwysynow.
Poza tym - kodeks drogowy w formie zadnej. I to literalnie. Nie chce sie rozpisywac, ale przytocze tutaj pewna anegdote, kiedy jadac spokojnie sobie po ulicy (ktora nawiasem - czteropasmowa, najpierw zamienila sie w 2, by przejsc jak gdyby nigdy nic w 1.5 pasmowa) za czarnym smartem, majacym byc szybkim srodkiem do przemieszczania sie w miescie, niemalze wpierdalamy sie z impetem w niego, bo czcigodny kierowca zechcial sprawdzic w kiosku sytuacje na gieldzie, czego nastepstwem bylo zatrzymanie samochodu na srodku jebanej ulicy, wlaczenie swiatel awaryjnych i, jak gdyby nigdy nic, udania sie do pobliskiego kiosku. Co ciekawsze, walka z takim precedensem jest rownie efektowna. Miast poswiecac na to niewiadomo ile czasu (czekajac przy samochodzie, wypisujac mandat i rekoczynami namawiajac do podpisania go), policjanci motorami podjezdzaja do vehiclow podobnie zaparkowanych i... odkrecaja rejestracje. Potem na najrozleglejszym placu w thessalonikach, placu arystotelesa, mozna przyuwazyc (podczas siesty), popijajacych kawke policjantow z plikiem rejestracji pod pachami. Cudowna rzecz....
I tyle z prologu - wiele coby sie rozpisywac o tym zacnym kraju, w ktorym wcale nie jest tak cieplo, jak sie wydaje.
Tak, zem wrocil zdrow i caly z tego przedsionka monoteistycznego chaosu.
I juz mnie dobijaja fakty, nowinki, reminiscencje przeszlosci zycia publicznego i zupelnie strywializowanych marginaliow wroclawskich. Ale do rzeczy. Wlasnei dowiaduje sie z TiVi, ze ow Postacia Roku w Gali, Elle, czy innego szmatlawca, ktorego nienawidze i ganie za szerzenie poganskiej mody, zostaje Tomasz Raczek. I teraz za co. Za co? Albowiem powiada wam on sam(Raczek) - Tomasz Raczek jest gejem. Jest pedalem, przyznal sie. I w kraju slynacym od wiekow z tolerancji, tolerancji, ktora zapisana jest w tradycyjach naszych, tradycyjnym przyjmowaniu gosci wodka i ogorkami, 'doceniamy' czlowieka, ktora mowi: 'jestem gejem!!'.
Czekaj, bo ja czegos nie rozumiem..
Zwizualizowal bym sobie owa sytuacje, gdyby hipotetycznie sprawe biorac, za homoseksualizm lamanoby kolem, przypalano zelazkiem, publicznie chlostano, obrzucano ekskrementami i szczuto kacza inkwizycja. To tak, jakby powiedziec 'Prezydent jest gejem!'.
Ale w kraju, gdzie, moze niezupelnie akceptowanym, ale tolerowanym jest fakt gejostwa/lesbijstwa/trans itd. taka rzecz nie powinna sie wydarzyc! Bo z tego wynika pewien dyskurs - albo uwazamy sie za spoleczenstwo niezupelnie tolerancyjne albo popadlismy w obsesje poprawnosci politycznej.
Czekam na to, aby na sprzataczki wolano 'sluzby pozadkowe', a na bezrobotnych 'ludzie o roleglych zainteresowaniach'.
Ja juz przyzwyczajam sie i puszczam murzynow wszedzie pierwszych, ustepuje z drogi, schodze z pola widzenia, boje sie. Boje sie tego, ze zostane uznany za nietolerancyjnego dupka, bubka pastwiacego sie nad swoim nacionalizmem. To jest chore. Przechodzenie z jednego esktremum w drugie - amerykanska inwersja, bym powiedzial.
Nie wiem, czy ktos pamieta motyw z Larry'ego Flinta, kiedy na sale sadowa wchodzi z napisem na koszulce 'I wish I was black'.
Czekam tez na wroclawski Mardi Grass, zebym wreszcie mogl wskoczyc w upragniona spodnice z cekinami, ogromnym dekoltem, wypastelowac sobie twarz i przypruszyc oczy brokatem. Spokojnie wyjsc na ulice i najebac przypadkowem motlochowi - zawsze moge ich przeciez pozwac o nietolerancje, badz wykorzystywanie seksualne, w dodatku w sferach publicznych.
Uf... moze to troche futurofobiczna wizja, ale niedaleko nam do niej.
Zle sie dzieje w panstwie polskim. Zle sie dzieje w telewizji. Nie uwazam tivi za przedmiot szatana, za pomruk z piekiel, ktory niszczy dzieciakom muski, wpakowujac gowno. Duzo dobrego shitu mozna w niej znalezc, trzeba odpowiednio szukac.
Choc oczywiscie, tego negatywnego gowna jest coraz wiecej. Abstrahujac w tym momencie od programow a la 'gwiazdy plywaja z delfinami', publiczne TiVo nacechowuje nas, jest cholernie opiniotworcze i, co gorsza, zabiera nam mozliwosci decydowania za siebie. Po chuj w programach, w ktorym decyduja telewidzowie, jury? Czy jak siedzisz i ogladasz caly ten chlam nie potrafisz odroznic kto bardziej sie upokarza, a kto mniej?
Fakt jest taki, ze coraz czesciej padam ofiara wlasnego eksperymentu. Kiedy ogladajac TiVo,
starasz sie rozpoznawac co jest 'O.K.!', a co jest sieczka dla twojej jazni, co zostawia na swiadomosci ryse nad rysami, bo calkowicie cybernetyczna, kurwa, calkowicie odrealniona, wyzuty zostajesz z tej pewnosci, jaka miales, siadajac naprzeciw kineskopu.O telewizji koncze, tak jak koncze z telewizja.
Swoja droga, wsam raz na odreagowanie po odretwieniu, polecam lekture Mendozy. Jest jak Tarantino^2, historie braci Cohen z ogromna doza lumpenproletariatu i kultury pijackiej. To historie psuedokryminalne z rodzynka w postaci anonimowego bohatera...
Wspominam tutaj, coprawda, o mendozowej trylogii - historii fryzjera damskiego, czestego bywalca szpitala psychiatrycznego, paraobywatela Barcelony, ktory sam w sobie jest puszka Pandory...
Ah!! Jak to miota!
Eh... jak latwiej byloby miec problemy wyjete jak plod, na zywca, z czasopisma Bravo! Wstydze sie swojego chlopaka i spotykamy sie w lesie, przebierajac sie za mysliwych i romantycznie pukajac do siebie z plastikowych strzelb. Nie to, zebym uwazal to za glupote, ale uwazam, tylko... jezu, tak trudno byc czasem doroslym (czy moge sie juz nim czynic? bardzo potrzebuje tego wilkolackiego sposobu gry, tego strzelania, wiedzac, ze za plecami sa rodzice z nowymi cukierkami ze strzelajacym miedzy zebami proszkiem
Uh... I wlasnie tak wyglada poszukiwanie prawdziwego 'blacku', u kamrata Mietka. Poszukiwanie prawdziwego blacku w pierogach, zoladkowej i naszych wlasnych umyslach, nasaczonych i naznaczonych przez koniunkture popu i antykultury. Jezu, odnajdz sie w tym teraz czlowieku!
Ta filozofia mnie wykonczy, bo im wiecej sie nad tym zastanowic, tym bardziej nihilistycznym sie czlowiek staje. Ale z drugiej manki, poki trwa rock'n'roll, poki trwaja frustraci ze swoja szopka maniakalna, jest sens wierzyc w wiekszy... sens. I alkohol, jezu, bez tego nic nie byloby tak proste!
Kwintujac cala opowiesc (ktora jest spojna jak soft porn story), Macius kiedys wspomnial, ze najbardziej przejmuje sie tym, ze kiedys zabraknie wodki. Momentalnie wypalilem 'dlaczego?', bedac na tym niewinnym i zalosnym poziomie poszukiwania etyki, moralnosci, zrozumienia w miejscu, w ktorym tego nie bylo (czyt. swiat). Odpowiedzial prosto i zwiezle, ze gdyby nie przejmowal sie tym, napewno wymyslilby sobie cos gorszego.
I ja tez sie kiedys martwie, ze czegos zabraknie...
.jpg)
A.
3 komentarze:
Trzeba robić zapasy, a nie zabraknie :*
Ja w barku robię zapasy:D
No kurwa, a ja myślałam, że w kisielu... :P
Prześlij komentarz