niedziela, 28 września 2008

Dlaczego tam?

Wiem, że po mimo tego, iż wiele razy słyszeliśmy od mojej mamy magiczne powiedzenie o równie głębokim jak i bajecznym przesłaniu złamaliśmy tę zasadę i daliśmy się ponieść rozmaitym trunkom o rozmaitym voltarzu:D al czasem po prostu trzeba:] Gdyby nie to, to połowa ludzi na tym świecie nie miałaby co opowiadać swoim dzieciom i wnukom:D Jak już wcześniej wspomniałem, poniosło nas nieco pewnego zimowego wieczoru i nie wiedzieć czemu i kiedy znaleźliśmy się w miejscu dobrze znanym wszystkim nocnym bumetantom. Jest, to jedyna oaza oraz czynna całą dobę restauracja.


Co działo się w czasie tego postoju podczas naszej wędrówki można tu zobaczyć...

Jest to zaledwie namiastka tego co spotyka bumelanta podczas tkiej wyprawy.




Błażej

czwartek, 25 września 2008


Dalej nie wiem, kto wygrał :/


Cześć Błażej!

czwartek, 18 września 2008


Moge powiedziec glosno, tylko i wylacznie ... KURWA!
Tysiace milionow ton ksiazek na temat panowania nad nerwami ,radzenia sobie w sytuacjach krytycznych , "zimna krew".. Kurwa mac na chuj to ,przeciez i tak caly swiat przez cale zycie sie wkurwia.. Te epoki lodowcowe ,te najebki meteorytow ,te wszystkie huragany tajfuny traby i inne... Tez tylko przez wkurwienie. Nie wiadomo kogo i nie wiadomo czego ale przypuscmy...
Wrzesien jest zajebisty.. Bo jest zajebista pogoda , zajebista atmosfera ,zajebista szkola ,zajebiscie sie wstaje rano ,zajebiscie sie wysypia ,zajebiscie sie jezdzi autem jak pada ,zajebiscie jak jest bardziej ciemno niz jasno i chyba w ogole zamiast miesiaca wrzesien winien byc zastapiony nazwa "zajebiscie (kurwa)"...
A tak powaznie to przechodzac do meritum... mam juz powoli dosyc. Chujowka totalna ,a wszystko przez to ,ze mamy tak zajebisty miesiac.
Jedyne co mnie utrzymuje przy zyciu to to ,ze prawdopodobnie niedlugo zaczne wegetowac ,w kwietniu sie obudze , w maju pojde napisac mature ,a w czerwcu.. no prosze panstwa co w czerwcu ? out :)
tylko ,ze jeszcze 9 misiecy ;( .. no ale co zrobic ,chujowo..

ps.
no wkurwiony jestem straasznie.. no ja czlowieniu...
mam dosyc.. ide spac

Dein Andrew

niedziela, 14 września 2008

czemu kiosk?


Przypomniała mi się sytuacja z przed kilku dni, którą warto opisać, ponieważ IV RP z jednojajowym szeryfem na czele w porozumieniu z T.M.M.B. (czyt. Tajna Milicja Moherowych Beretów) i S.B. (czyt. Stare Baby) wykonała zamach na wolność normalnych obywateli tego śmiesznego "Kraju". Wyszedłem sobie o poranku na zakupy do osiedlowego sklepiku, zupełnie nieświadom tego ZŁA, które miało mnie dopiero spotkać. Kiedy tak szedłem upajając się świeżością porannego smogu i ciepłem promieni UV przebijających się przez dziurę ozonową, pomyślałem o gazecie do poczytania przy śniadaniu. W tym celu musiałem stawić czoła misji, polegającej na dotarciu do kiosku. Zmieniłem pierwotny cel swej podróży, trajektoria lotu i wszystko było zajebiście do momentu, w którym dotarłem na miejsce... To było traumatyczne przeżycie, niczym spotkanie zapierdalającego gołębia z szybą wystawową. Zamkneli mi, kurwa kiosk pod blokiem!!! Stałem i patrzyłem na obojętnych ludzi, którzy mieli to głęboko w dupie. No bo po co komu gazeta? A później taki idiota w cukierni pyta się o wyborczą...

Nadszedł ten czas, kiedy my ludzie dobrej woli musimy ruszyć na Belweder i zrobić tam komuś z dupy jesień średniowiecza!

Nie urywam, że odbiło się to na mojej psychice, bo kiedy Krokodyl spytał, czy idę do Anginki odpowiedziałem krótko, w sposób długi: Niee iiiiiiiiidę!




Błażej:]

piątek, 12 września 2008



Mama zawsze mnie ścigała, kiedy dłubałem w nosie... Jednak nasz Polanicki Johny jest w tym mistrzem. może fotosy są niewyraźne, lecz widać na nich wystarczająco dużo. Smacznego:]


Błażej:]

środa, 10 września 2008


Ja dzisiaj na luzie, bo o swoim wkurwieniu nie sposób pisać na forum, jakkolwiek, publicznym. Bo rozterki rodzinne to rzeka, nie lód i pociągnąć może nas do miejsc, których drugi raz oglądać nie chcemy!
Chamstwo! ... w każdym razie.

Dlatego ja promuje sofistikejted lajfstajl z przepychem kulinarnym i manierami przy stole. Najchętniej skrobnął bym jakiegoś mundrego posta z idiotycznymi wyrazami, których sam nie rozumiem.

I wogóle, cierpie na jakieś chroniczne braki weny bloggerskiej... ale trudno, przynajmniej nadrobie jakimiś fotami. Ot co!

Bo kto, jak kto, ale ja to jestem prawdziwa, polska, niewyruchana dupa!!

poniedziałek, 8 września 2008

Ale mówionc o....


Ha! Ja chciałem wspomnieć tylko, jakoby jestem ze swej infantylności wręcz dumny! Bez sensu chować się z tak pozytywną postawą po kątach i srać po krzakach! Spójrzcie na Janeczka!
Ale, w kwestii czysto socjologicznej, prostą sprawą jest, że jako dorosły człowiek mogę odznaczać się pomysłowością, hedonizmem, wariacjami emocjonalnymi, czy upośledzeniem w odbieraniu rzeczywistości. Z drugiej strony mogę też być 'dorosłym' bałwanem, który umie podejmować mądre decyzje, strugać ważniaka i z nauczyć się, że życie to gówno i sceptycyzm to jedyne rozsądne podejście do świata. Oczywiście to trochę uproszczona wersja, jakkolwiek o to mi właśnie chodzi! Pewne cechy okres dorastania w nas wypukla, pewne zupełnie zanikają!! Komiks obok może być kwintesencją mojego stosunku do wydoraślania z pewnych rzeczy ;)

Jakby zresztą przemyśleć dosadnie pozycje dziecka w moim wyobrażeniu: dziecko ma bardzo plastyczny umysł, który potrafi interpretować rzeczywistość w dość indywidualny sposób. Stąd różnej marki fobie, zabawy w dom w stogu siana i obrzucanie się kredkami, które w ich świecie służą za granaty! Dopiero poznanie historii, kultury, języka, poznanie świata ujednolica wyobrażenie dziecka. Zabiera się im możliwość intencjonalnego kreowania świata i pakuje się w nich obrazowość, figuratywność świata. Gdyby w jakiś sposób udało się stworzyć istotę - nie mówiąc już o dziecku - całkowicie odizolowane, nawet nie od ludzkości, nie od człowieczeństwa jako takiego, ale od natury, może udałoby nam się osiągnąć istotę doskonałą, potrafiącą wykreować swój własny świat! Zalążek omnipotencji w dziecięcych rękach? Prolecentryzm, powiadam wam.
Uf... Ta dygresja zaszła za daleko...

W każdym razie, ja tam się ciesze z mojego stanu... :P

A propos, widzę, że prym w naszej małej sondzie wiodą stare baby. Gratki dla nich i wogóle, buzzka. A na koniec wywodu dziennego, rolki Jackowiaków, handmejd z sarniej skóry, lekko wyśmigane. Indżoj!!

A.

przygotowanie do drugiej mutacji Janusza...


Przed pełnią.... - medytacja i ciężkie przygotowania...





Godzina 0 - pełnia - osiągnięcie pełnej mutacji leśnego buntownika...

joujek :]

no staram sie, ale powaznie nie wiem co napisac(sic!). krokodyl

E jak Evolucja..





















Hm.. Jezeli bylo "A" to oczywiscie po a jest "E".. Ewolucja dotyczy kazdego "typa" ktora zapierdala po tym malutkim kolku jakim jest nasza ziemia. Tyczy sie to w szczegolnosci ludzi ,a jezeli jestesmy na blogu o "typach" z kotliny ,wiecy nalezy sie cos dac o takowych..
Alus dla nas a w szczegolnosci dla mnie to taki malutki dzidzius ,pomimo posiadania 20 lat doswiadczenia w marudzeniu. A to cos na przyklad:
(Sytuacja toczy sie we wroclawiu ,gdyz dopiero co dojechalem na energetyczna po 2h jebanego przeciskania sie przez korki na trasie Polanica - Wroclaw)
-Alus moze cos zjemy ,bo mnie od srodka zoladek wysysa swoim sokiem...?-Pytam
-Ty no kurwa Filipek z mila checia ,ale nie mam kasy..-odpowiada
na to ja -Ale Alus przeciez miales wyplate...
Odpowiadajac ze szczerym usmiechem pomimo ,ze sam jest kurewsko glodny rzekl -To na Nintendo kochaniutki !
To taka wstawka o Alku... Te jego epizody , marudzenie ,pytania ,teorie sa kurwa tak bezcenne jak caly jego jedany kalafior na tarasie ,ktorego na szczescie juz wyjebawszy ,bo plesn juz gadala do niego :)
Nawiazujac do tematu chcialem powiedziec ,ze pomimo tego ,ze takie haslo jak "ewolucja" ma miejsce i istnieje to niestety w kotlinie ono sie zatrzymalo ,a rozwoj nastepuje .. albo nie nastepuje ,sam nie wiem ..:P


Andrzej

imprezowi strażnicy...


Myślę, iż kolejną równie ważną postacią, która podczas każdej imprezy dba o to aby wszyscy się dobrze bawili i nie pozwala aby zawładnęła nami nuda lub wszechobecny discovery chanel wraz ze swoim sztandarowym programem "Jak to jest zrobione" jest nasz Januszek... Jest to osoba, którą frustraci zawsze będą promować, ponieważ uważamy, że może być osobą pretendującą na nową gwiazdę internetu. Naszym zdaniem Januszek powinien mieć swój własny show w TVN-ie. Ma już przywary gwiazd: fanklub i skandalizm wpisany w harmonogram. Poza tym jest mistrzem czeskiego rapu i ciętej riposty.
cyt."-Tak Janek. Bo Ty o nie dbasz o kolegów, nie prykladasz się do pracy i porządków..." Na co Janek odpowiada"-Ta, a Twoja stara to chuj. Hehe!"

Myślę, źe jak narazie starczy...


Błażej

feleiton

Maciej Bobula z Szalejowa Górnego



fajny blog, co nie?

ja jestem teraz bloggerem, więc może opowiem dowcip.



nawiązując do związku sztuki z życiem, czyli wątku podjętego trochę niżej, chciałbym dodać od siebie, że SZTUKA JEST ŻYCIEM, a prawdziwy artysta nie oddziela swej twórczości od swojego jestestwa i...tyle na ten temat z mojej strony:)

krótki wiersz:

blog

rock



i film:

http://www.grapheine.com/bombaytv/index.php?module=see&lang=uk&code=9faaf881c5762b862e57b7c2ce92c8e9



btw. ten krasnal na dole ma na bezce napisane 'bula'

btw2. Blog, ale taki prawdziwy, ekstremalny..to nie jest rzecz dla kazdego!

http://http://www.grapheine.com/bombaytv/index.php?module=see&lang=uk&code=0ae22f8e6d991b99f472c24c4b9c816e

gienek pewnego wieczoru postanowił wstapić do jasnowidza. wszedł do ciemnego pokoju i już po chwili pani za srebrną szklaną kulą oznajmiła mu grobowe wieści:
-niełatwo to powiedzieć, więc powiem wprost. przygotuj się
-na co?- zapytał gienek
-twoja 10-letnia córka zginie w tym roku tragiczną śmiercią, zostanie torturowana i gwałcona.
gienek, wyraźnie zszokowany, spojrzał na niewzruszoną twarz kobiety, wział kilka głęębokich wdechów i spytał:
-a...uda mi się z tego wywinąć?

szatan bobula 2008

niedziela, 7 września 2008

Pamietam...


^
|
|
|

Komisarz Lew zawsze czuwa nad nami podczas imprezy ! :)




Hm.. Jak dobrze pamietam bylo to jakos na poczatku sierpnia roku 2008 ,czyli bierzacego czyli..Cosmy sie najebawszy w kilka osob na energetycznej street strasznie [...]

"Co mowie kiedy jestem z ziomkami moimi najlepszymi ,no co mowie ? - SIEMANOOOO! "
Ty ale wez trzymaj fason ,co..



Andrzej

Wkurw, czesc pierwsza od A.


Najpierwiej, rozpoczynając ten teatr animozji i nienawiści, chciałbym się podzielić kilkoma spostrzeżeniami kulturowymi. Niestety, nie ulega wątpliwości, że rosnąca tendencja do zakładania fotoblogów przez każdego, kogo stać na aparat fotograficzny, to rozwój tandety i nowego wymiaru sztuki masowej. Po pierwsze, czemu mówie w wypadku tego precedensu o sztuce - ponieważ ludzie Ci nabierają po jakimś czasie świadomości, która pozwala im o sobie myśleć jako o 'artystach' - i właśnie to mnie najzupełniej wkurwia! Po drugie, sytuacja sztuki masowej coraz bardziej się zmienia. Internetowe gwiazdki wchodzą do telewizji, gazet. Nie chcę być jakimś defetystą, ale na topowo promowany jest debilizm i karłowatość umysłowa! Od razu chciałem się też jakoby opowiedzieć, że zupełnie nie jestem przeciwny wszelkim maściom deviantartom, digartom i podobnym przedsięwzięciom. To świetna sprawa, dopóki nie staje się to miejscem lizania się po kutasach przez kolegów i znajomych - zatraca się wtedy ta autokrytyka, dystans do czegoś, co robimy. Często doprowadza to danego delikwenta do stanów samouwielbienia. I to jest już nie jest takie fajne. Opowiadam o tym, bo dużo ludzi przez podobne sytuacje dochodzi do wniosku, że sztuka to jest coś, czym można się zając jak pracą w sklepie, w biznesie, gospodarce. Kazik niegdyś dobrze napisał (coprawda a propos różnej maści konkursów muzycznych, w których niestety ja też miałem nieprzyjemność uczestniczyć), że przecież muzyka, to nie jest sport, tylko sztuka - a ona nie jest biznesem, tylko stanem ducha?;umysłu?. Jest też troche rozmową, rozmową z życiem (życie=sztuka,sztuka=rozmowa). Trochę się zapędziłem, bo nie miałem mówić o transcendencji sztuki, ale o czym innym.
Powracając, chciałem tylko powiedzieć, że nie każdy jest stworzony do pewnych rzeczy. Trzeba sobie zdać bowiem sprawę z tego, że niektórzy zajebiście liczą, inny potrafią zrobić 50 pompek w minute, a jeszcze inni mają struny głosowe ze stali. I fajnie by było, jakby się po prostu ludzie nie wpierdalali na pewne poletka, które ich nie dotyczą. Bo, co gorsza, nie trudno teraz zrobić 'coś' - przecież narzędzia do tworzenia są łatwo dostępne dla każdego. Ale nie zawsze to wystarczy...
Wspomnieć też chciałem, że nie jest to krytyka wymierzona we wszystkich posiadaczy podobnych projektów artystycznych. Bo od razu można stwierdzić, czy jakieś dzieło ma jaja, czy nie. Uważam też zresztą, że w świecie pełnym kopiowania, naśladowania, ubierania się w czyjeś maski, sztuka nowa, zupełnie odrębna można powstać tylko z rąk zupełnego laika, abnegata kulturowego, który nie mając pojęcia, nie mając podstaw artystycznych, tworzy coś, o czym inni nie mogli by pomyśleć, właśnie poprzez skażenie swoją znajomością sztuki. Ufff... ale to też chyba już temat na inne rozmowy...

Tak! Właśnie. Pierwsze pozytywny, pijacki post wciśnięty przez Andrzeja. Ha! To jest postawa czczona przez trve hard'n'heavy. Archiwizacja naszych osiągnięć pijackich będzie dopełnieniem postawy, sygnowanej przez Frustratów, itd. Pizd end Sejten, jak mawiajo!!

A.

Masz wiadomość!


Tak. Doszło do tego. My, ludzie wkurwieni, zostaliśmy zmuszeni do zamanifestowania naszej frustracji, naszej nienawiści do świata, który jest obły i ignoruje ludzką logikę. Stąd właśnie blog, który będzie narzędziem, upustem naszych emocji, tych ściśle negatywnych, jak i całkowicie pozytywnych. Chodzi nam bowiem o pokazanie pewnej postawy, zwizualizowanie jej, postawy czysto hedonistycznej. Jest przecież napisane, że 'życie jest zbyt poważne, aby brać je na poważnie'. Dlatego też, intonując Ode do Radości przy sztandarze Kuny i Lisa, otwieramy ten ośrodek szyderstw, autoironii, ale też i rozmyślań i widowiskowych pijackich idei. Hail!

Długo zastanawialiśmy się nad nazwą przedsięwzięcia. Mietek wymyślił Batman, ja mu przywtórowałem, ale jak się okazało, że nazwa taka istnieje, porzuciliśmy ten zacny pomysł. Stąd też i Frustraci, a jakoże nasza ekipa wychowała się, i dalej wychowuje, w Kotlinie Kłodzkiej, padło na '...z kotliny'. Godłem naszej alkoholickiej bandy został krasnal ogrodowy - piwosz, który nadaje sens egzystencji naszej i willi Jaś, bazie wypadkowej naszej sfory.

Dlatego. enjoy it, na przyszłość!