
Najpierwiej, rozpoczynając ten teatr animozji i nienawiści, chciałbym się podzielić kilkoma spostrzeżeniami kulturowymi. Niestety, nie ulega wątpliwości, że rosnąca tendencja do zakładania fotoblogów przez każdego, kogo stać na aparat fotograficzny, to rozwój tandety i nowego wymiaru sztuki masowej. Po pierwsze, czemu mówie w wypadku tego precedensu o sztuce - ponieważ ludzie Ci nabierają po jakimś czasie świadomości, która pozwala im o sobie myśleć jako o 'artystach' - i właśnie to mnie najzupełniej wkurwia! Po drugie, sytuacja sztuki masowej coraz bardziej się zmienia. Internetowe gwiazdki wchodzą do telewizji, gazet. Nie chcę być jakimś defetystą, ale na topowo promowany jest debilizm i karłowatość umysłowa! Od razu chciałem się też jakoby opowiedzieć, że zupełnie nie jestem przeciwny wszelkim maściom deviantartom, digartom i podobnym przedsięwzięciom. To świetna sprawa, dopóki nie staje się to miejscem lizania się po kutasach przez kolegów i znajomych - zatraca się wtedy ta autokrytyka, dystans do czegoś, co robimy. Często doprowadza to danego delikwenta do stanów samouwielbienia. I to jest już nie jest takie fajne. Opowiadam o tym, bo dużo ludzi przez podobne sytuacje dochodzi do wniosku, że sztuka to jest coś, czym można się zając jak pracą w sklepie, w biznesie, gospodarce. Kazik niegdyś dobrze napisał (coprawda a propos różnej maści konkursów muzycznych, w których niestety ja też miałem nieprzyjemność uczestniczyć), że przecież muzyka, to nie jest sport, tylko sztuka - a ona nie jest biznesem, tylko stanem ducha?;umysłu?. Jest też troche rozmową, rozmową z życiem (życie=sztuka,sztuka=rozmowa). Trochę się zapędziłem, bo nie miałem mówić o transcendencji sztuki, ale o czym innym.
Powracając, chciałem tylko powiedzieć, że nie każdy jest stworzony do pewnych rzeczy. Trzeba sobie zdać bowiem sprawę z tego, że niektórzy zajebiście liczą, inny potrafią zrobić 50 pompek w minute, a jeszcze inni mają struny głosowe ze stali. I fajnie by było, jakby się po prostu ludzie nie wpierdalali na pewne poletka, które ich nie dotyczą. Bo, co gorsza, nie trudno teraz zrobić 'coś' - przecież narzędzia do tworzenia są łatwo dostępne dla każdego. Ale nie zawsze to wystarczy...
Wspomnieć też chciałem, że nie jest to krytyka wymierzona we wszystkich posiadaczy podobnych projektów artystycznych. Bo od razu można stwierdzić, czy jakieś dzieło ma jaja, czy nie. Uważam też zresztą, że w świecie pełnym kopiowania, naśladowania, ubierania się w czyjeś maski, sztuka nowa, zupełnie odrębna można powstać tylko z rąk zupełnego laika, abnegata kulturowego, który nie mając pojęcia, nie mając podstaw artystycznych, tworzy coś, o czym inni nie mogli by pomyśleć, właśnie poprzez skażenie swoją znajomością sztuki. Ufff... ale to też chyba już temat na inne rozmowy...
Tak! Właśnie. Pierwsze pozytywny, pijacki post wciśnięty przez Andrzeja. Ha! To jest postawa czczona przez trve hard'n'heavy. Archiwizacja naszych osiągnięć pijackich będzie dopełnieniem postawy, sygnowanej przez Frustratów, itd. Pizd end Sejten, jak mawiajo!!
A.