środa, 3 grudnia 2008

thema


Australia... Kazdy czlowiek na ta mysl ma jakies skojarzenia.. Dzisiaj nawet ,jako ze bylismy na wykladach we Wrocku (we wrocku jest masakrycznie fajnie ,duzo aut jest masakra ,lubie jezdzic do wroclawia bo tam mozna poznac duzo nowych ludzi i nawet jak sie ubierzesz inaczej niz inni to sie nie smieja z ciebie..naprawde , ja pier...) dowiedzialem sie iz Australia-jakas tam koncowka byla- to znaczy poludnie :) Ale teraz juz wracjac do tematu.. Jako ,ze czas strasznijje biegnie naprzod ,wiec uczymy sie wiecej i takze o australii dowiaduje sie wiecej..
Moj znajomy opowiadal mi sytuacje kiedy jechal w autobusie w Perth jakis aborygen zrzygal sie na srodku.. autobus sie zatrzymal ,podjechal drugi ,wszyscy sie przesiedli ,a aborygena jeszcze spytali czy maja go zawiezc do szpitala.. Stwierdzilem ,ze ja tez bym chcial byc pod ochrona :) Czy to nie jest wspaniale ,ze caly swiat jest dla Ciebie ,dba bo jestes czescia historii i nawet wytra Ci dupe ,jak bedziesz mial polamane obie rece..:) Ale calkowicie odchodzac od aborygenow ,podobno (reportedly) australia jest stworzona do zycia...Jak to moj tato mowi.. "Hm no wiesz.. powiem Ci inaczej.. Tam to ludzie nawet w tramwaju ze soba rozmawiaja.. powiem Ci ,ze to jest zajebiste.. nie to co w Polsce kiedy kurwa o 16 juz chuja widac ,bo ciemno jak w dupie.. "
Czemu pisze dzisiaj o australii ,a to dlatego ,ze to najmniejszy kontynent na swiecie i dlatego jeszcze ze lubie australie i dlatego jeszcze ,ze ten no.. yyy no ,ten , tam tez mowia ,ze ,albo nie.. Po prostu australia ja pier... :D !


Andrzej


sobota, 1 listopada 2008

przewodnik





Jeżeli zabłądzicie w Polanicy, o drogę spytajcie tego człowieka...



Cześć Błażej!


poniedziałek, 27 października 2008

narodowa głupota

...może od razu przejdę do rzeczy. Wkurwia mnie straszliwie głupota i niekonsekwencja polskiego narodu. Dlatego też wstyd mi się przyznawać do tego, że ja również jestem polakiem. Pomijam już nawet to co się dzieje w sferze władzy, rządu itp. , ponieważ tego co tam się wyprawia nie jest w stanie ogarnąć nikt, kompletnie nikt!! Na czele tych marnych aktorów ze spalonego teatru, tego Zoo dla niepełnosprawnych umysłowo zwierząt stoi jednojajowy szeryf, za sprawą którego staliśmy się pośmiewiskiem na skalę światową. Lechu... , gratuluję.
Powracając do tematu rozważań filozoficznych człowieka z początku XXI wieku, targanego niechęcią do własnego narodu, chcę przytoczyć sprawę "Głupoty w mediach". Jestem zagorzałym przeciwnikiem wszelkich programów rozrywkowych nadawanych w telewizji, ponieważ moje gówno płacze z rozpaczy kiedy powstaje nowy program z serii: "Gwiazdy tańczą na lodzie", "Jak oni śpiewają", czy też "Ranking gwiazd". Myślałem, że osiągnęliśmy apogeum głupoty, ale kretynka w lateksowym wdzianku o równie bajecznym imieniu JOLA RUTOWICZ wraz z jej pluszowym koniem pokazała, że to ona jest następnym stadium ewolucji tego zjawiska zwanego głupotą...
Jest do dla mnie, kurwa szczytem promować taką kretynkę w telewizji. Osoba będąca esencją próżności, debilizmu, braku pohamowania i dobrego smaku nagle stała się znana i lubiana...
Teraz zastanówmy się przez chwilę, jak w tym wszystkim ma się odnaleźć młodzież, karmiona całą tą gównianą, medialną papką jeżeli mi jest ciężko to ogarnąć. dlatego pytam. JAK ?
Przecież każdy dąży do tego żeby w tym tzw. "kraju" społeczeństwo było dobrze wykształcone, prawe, rozsądne, kulturalne. A na każdym kroku wspiera się promowanie takiego debilizmu. Kiedy jedno wyklucza drugie, to mi po prostu brakuje słów.





Nawet Januszek posmutniał kiedy to zabrakło papieru, który zapewne Jola zabrała żeby wyścielić deskę swojemu konikowi...







Na efekty nie trzeba było długo czekać...



Cześć Błażej!

sobota, 18 października 2008


Po prawej na zdjeciu, cykniete pod przykrywka zdjecie nielegalnej i taniej sily roboczej, wspinajacej sie na masyw snieznika, by tam prowadzic swoje nedzne wykopaliska w kopalni odkrywkowej (ale nie takiej odkrytej, bo jednak schowanej - reportaz w najnowszym wydaniu Newsweek Polska) uranu. I potem Polanica cala zywi sie tym promieniotworczym wyziewem z wnetrza ziemi, badz prozni kosmosu.

Zaczynajac kolejne wydanie tego cyrku animozji, chcialem prologiem rozpoczac caly wpis. Z polecenia przyjaciela mojego, Maciusia B., pozdrawiam z cala serdecznoscia - stay heavy-, zostalem wyslany w Grecje, najdalsze zakatki Europy, gdzie kultura oswiecona styka sie z kultura gyrosu i histerycznych krzykow religijnych, zeby dowiedziec sie, dlaczego ichni poziom metalu jest TAKI SLABY (cytujac wytyczne misji). Niewiele sie dowiedzialem, chocby dlatego, ze jedyna stycznosc z jako-tako rozwinieta kultura metalowa mogla zostac osiagnieta przez kontakty z kinder-metalami, dla ktorych Slayer to 'Siepacz' z Warcrafta. Jezu, to jakby zdekapitowac wlasnego czlonka!
Moje podstawowe wrazenia - duzo coverow w knajpach, duzo kryminalu w kafejkach internetowych. I... musze poczynic dygresje o kafejkach... To jest forma walki z przestepczoscia zorganizowana. Dawno nie widzialem tylu ludzi w jednym pomieszczeniu z komputerami. Tym bardziej, ze po 23 wlacza sie wsrod nich abstynencja moralna i niezbyt sie chlopaki przejmuja czymkolwiek, wystawiajac flaszki, marihuane i podobnej marki uzywki przy monitorach. powiadam wam, gdyby udostepnic WoWa, Warhammera i inne MMORPG w kafejkach, jebnac karnety po normalnych cenach, z ulic zniknelyby szczeniaki w kapturach i szerokich spodniach, a jedynymi zwalczajacymi sie subkulturami byliby zwolennicy ow wspomnianych gier, postawionych naprzeciw siebie jak zwlaczajace sie armie. A strach sialiby jedynie w cybernetycznych przestrzeniach! mowie, cudo, ale strach tez bylo wieczorami pisac majle i czytac cokolwiek, bo latwo mozna bylo zostac zwyzywanym od zwyrodnialcow i wydziedziczonych skurwysynow.
Poza tym - kodeks drogowy w formie zadnej. I to literalnie. Nie chce sie rozpisywac, ale przytocze tutaj pewna anegdote, kiedy jadac spokojnie sobie po ulicy (ktora nawiasem - czteropasmowa, najpierw zamienila sie w 2, by przejsc jak gdyby nigdy nic w 1.5 pasmowa) za czarnym smartem, majacym byc szybkim srodkiem do przemieszczania sie w miescie, niemalze wpierdalamy sie z impetem w niego, bo czcigodny kierowca zechcial sprawdzic w kiosku sytuacje na gieldzie, czego nastepstwem bylo zatrzymanie samochodu na srodku jebanej ulicy, wlaczenie swiatel awaryjnych i, jak gdyby nigdy nic, udania sie do pobliskiego kiosku. Co ciekawsze, walka z takim precedensem jest rownie efektowna. Miast poswiecac na to niewiadomo ile czasu (czekajac przy samochodzie, wypisujac mandat i rekoczynami namawiajac do podpisania go), policjanci motorami podjezdzaja do vehiclow podobnie zaparkowanych i... odkrecaja rejestracje. Potem na najrozleglejszym placu w thessalonikach, placu arystotelesa, mozna przyuwazyc (podczas siesty), popijajacych kawke policjantow z plikiem rejestracji pod pachami. Cudowna rzecz....
I tyle z prologu - wiele coby sie rozpisywac o tym zacnym kraju, w ktorym wcale nie jest tak cieplo, jak sie wydaje.


Tak, zem wrocil zdrow i caly z tego przedsionka monoteistycznego chaosu.
I juz mnie dobijaja fakty, nowinki, reminiscencje przeszlosci zycia publicznego i zupelnie strywializowanych marginaliow wroclawskich. Ale do rzeczy. Wlasnei dowiaduje sie z TiVi, ze ow Postacia Roku w Gali, Elle, czy innego szmatlawca, ktorego nienawidze i ganie za szerzenie poganskiej mody, zostaje Tomasz Raczek. I teraz za co. Za co? Albowiem powiada wam on sam(Raczek) - Tomasz Raczek jest gejem. Jest pedalem, przyznal sie. I w kraju slynacym od wiekow z tolerancji, tolerancji, ktora zapisana jest w tradycyjach naszych, tradycyjnym przyjmowaniu gosci wodka i ogorkami, 'doceniamy' czlowieka, ktora mowi: 'jestem gejem!!'.
Czekaj, bo ja czegos nie rozumiem..
Zwizualizowal bym sobie owa sytuacje, gdyby hipotetycznie sprawe biorac, za homoseksualizm lamanoby kolem, przypalano zelazkiem, publicznie chlostano, obrzucano ekskrementami i szczuto kacza inkwizycja. To tak, jakby powiedziec 'Prezydent jest gejem!'.
Ale w kraju, gdzie, moze niezupelnie akceptowanym, ale tolerowanym jest fakt gejostwa/lesbijstwa/trans itd. taka rzecz nie powinna sie wydarzyc! Bo z tego wynika pewien dyskurs - albo uwazamy sie za spoleczenstwo niezupelnie tolerancyjne albo popadlismy w obsesje poprawnosci politycznej.
Czekam na to, aby na sprzataczki wolano 'sluzby pozadkowe', a na bezrobotnych 'ludzie o roleglych zainteresowaniach'.
Ja juz przyzwyczajam sie i puszczam murzynow wszedzie pierwszych, ustepuje z drogi, schodze z pola widzenia, boje sie. Boje sie tego, ze zostane uznany za nietolerancyjnego dupka, bubka pastwiacego sie nad swoim nacionalizmem. To jest chore. Przechodzenie z jednego esktremum w drugie - amerykanska inwersja, bym powiedzial.
Nie wiem, czy ktos pamieta motyw z Larry'ego Flinta, kiedy na sale sadowa wchodzi z napisem na koszulce 'I wish I was black'.
Czekam tez na wroclawski Mardi Grass, zebym wreszcie mogl wskoczyc w upragniona spodnice z cekinami, ogromnym dekoltem, wypastelowac sobie twarz i przypruszyc oczy brokatem. Spokojnie wyjsc na ulice i najebac przypadkowem motlochowi - zawsze moge ich przeciez pozwac o nietolerancje, badz wykorzystywanie seksualne, w dodatku w sferach publicznych.
Uf... moze to troche futurofobiczna wizja, ale niedaleko nam do niej.

Zle sie dzieje w panstwie polskim. Zle sie dzieje w telewizji. Nie uwazam tivi za przedmiot szatana, za pomruk z piekiel, ktory niszczy dzieciakom muski, wpakowujac gowno. Duzo dobrego shitu mozna w niej znalezc, trzeba odpowiednio szukac.
Choc oczywiscie, tego negatywnego gowna jest coraz wiecej. Abstrahujac w tym momencie od programow a la 'gwiazdy plywaja z delfinami', publiczne TiVo nacechowuje nas, jest cholernie opiniotworcze i, co gorsza, zabiera nam mozliwosci decydowania za siebie. Po chuj w programach, w ktorym decyduja telewidzowie, jury? Czy jak siedzisz i ogladasz caly ten chlam nie potrafisz odroznic kto bardziej sie upokarza, a kto mniej?

Fakt jest taki, ze coraz czesciej padam ofiara wlasnego eksperymentu. Kiedy ogladajac TiVo, starasz sie rozpoznawac co jest 'O.K.!', a co jest sieczka dla twojej jazni, co zostawia na swiadomosci ryse nad rysami, bo calkowicie cybernetyczna, kurwa, calkowicie odrealniona, wyzuty zostajesz z tej pewnosci, jaka miales, siadajac naprzeciw kineskopu.
O telewizji koncze, tak jak koncze z telewizja.

Swoja droga, wsam raz na odreagowanie po odretwieniu, polecam lekture Mendozy. Jest jak Tarantino^2, historie braci Cohen z ogromna doza lumpenproletariatu i kultury pijackiej. To historie psuedokryminalne z rodzynka w postaci anonimowego bohatera...
Wspominam tutaj, coprawda, o mendozowej trylogii - historii fryzjera damskiego, czestego bywalca szpitala psychiatrycznego, paraobywatela Barcelony, ktory sam w sobie jest puszka Pandory...
Ah!! Jak to miota!




Eh... jak latwiej byloby miec problemy wyjete jak plod, na zywca, z czasopisma Bravo! Wstydze sie swojego chlopaka i spotykamy sie w lesie, przebierajac sie za mysliwych i romantycznie pukajac do siebie z plastikowych strzelb. Nie to, zebym uwazal to za glupote, ale uwazam, tylko... jezu, tak trudno byc czasem doroslym (czy moge sie juz nim czynic? bardzo potrzebuje tego wilkolackiego sposobu gry, tego strzelania, wiedzac, ze za plecami sa rodzice z nowymi cukierkami ze strzelajacym miedzy zebami proszkiem i karta Multikina na wszystkie seanse b/o z okrzykiem 'To dla was kochani!', S. Soyka sie klania).

Uh... I wlasnie tak wyglada poszukiwanie prawdziwego 'blacku', u kamrata Mietka. Poszukiwanie prawdziwego blacku w pierogach, zoladkowej i naszych wlasnych umyslach, nasaczonych i naznaczonych przez koniunkture popu i antykultury. Jezu, odnajdz sie w tym teraz czlowieku!
Ta filozofia mnie wykonczy, bo im wiecej sie nad tym zastanowic, tym bardziej nihilistycznym sie czlowiek staje. Ale z drugiej manki, poki trwa rock'n'roll, poki trwaja frustraci ze swoja szopka maniakalna, jest sens wierzyc w wiekszy... sens. I alkohol, jezu, bez tego nic nie byloby tak proste!
Kwintujac cala opowiesc (ktora jest spojna jak soft porn story), Macius kiedys wspomnial, ze najbardziej przejmuje sie tym, ze kiedys zabraknie wodki. Momentalnie wypalilem 'dlaczego?', bedac na tym niewinnym i zalosnym poziomie poszukiwania etyki, moralnosci, zrozumienia w miejscu, w ktorym tego nie bylo (czyt. swiat). Odpowiedzial prosto i zwiezle, ze gdyby nie przejmowal sie tym, napewno wymyslilby sobie cos gorszego.
I ja tez sie kiedys martwie, ze czegos zabraknie...


A.

piątek, 17 października 2008

Ja tu jestem PAN SOWA!


Bo kto jest mistrzem drugiego planu...?

Otóż jest nim właśnie ten, kto będąc zwyczajnie, pozytywnie pierdolniętym w głowę człowiekiem o pozornie niedojrzałym podejściu do rozmaitych sfer "naszego" okrutnie monotonnego i śmiertelnie poważnego życia oraz pędzącego donikąd świata. Owy człowieczek czerpie inspirację z najdalszych zakątków swej zawiłej i nieźle popapranej przez otoczenie, w którym żyje podświadomości... Ot cały Mietek i jego recepta na pozytywizm w swej fikuśnej egzystencji zwanej karierą polanickiego kretyna:D

Bądź twardy niczym skamieniały makaron lub kupa na mrozie i ściągnij spodnie na sali pełnej ludzi, tak by nikt tego nie zauważył... !!!





Cześć Błażej:)

niedziela, 28 września 2008

Dlaczego tam?

Wiem, że po mimo tego, iż wiele razy słyszeliśmy od mojej mamy magiczne powiedzenie o równie głębokim jak i bajecznym przesłaniu złamaliśmy tę zasadę i daliśmy się ponieść rozmaitym trunkom o rozmaitym voltarzu:D al czasem po prostu trzeba:] Gdyby nie to, to połowa ludzi na tym świecie nie miałaby co opowiadać swoim dzieciom i wnukom:D Jak już wcześniej wspomniałem, poniosło nas nieco pewnego zimowego wieczoru i nie wiedzieć czemu i kiedy znaleźliśmy się w miejscu dobrze znanym wszystkim nocnym bumetantom. Jest, to jedyna oaza oraz czynna całą dobę restauracja.


Co działo się w czasie tego postoju podczas naszej wędrówki można tu zobaczyć...

Jest to zaledwie namiastka tego co spotyka bumelanta podczas tkiej wyprawy.




Błażej

czwartek, 25 września 2008


Dalej nie wiem, kto wygrał :/


Cześć Błażej!

czwartek, 18 września 2008


Moge powiedziec glosno, tylko i wylacznie ... KURWA!
Tysiace milionow ton ksiazek na temat panowania nad nerwami ,radzenia sobie w sytuacjach krytycznych , "zimna krew".. Kurwa mac na chuj to ,przeciez i tak caly swiat przez cale zycie sie wkurwia.. Te epoki lodowcowe ,te najebki meteorytow ,te wszystkie huragany tajfuny traby i inne... Tez tylko przez wkurwienie. Nie wiadomo kogo i nie wiadomo czego ale przypuscmy...
Wrzesien jest zajebisty.. Bo jest zajebista pogoda , zajebista atmosfera ,zajebista szkola ,zajebiscie sie wstaje rano ,zajebiscie sie wysypia ,zajebiscie sie jezdzi autem jak pada ,zajebiscie jak jest bardziej ciemno niz jasno i chyba w ogole zamiast miesiaca wrzesien winien byc zastapiony nazwa "zajebiscie (kurwa)"...
A tak powaznie to przechodzac do meritum... mam juz powoli dosyc. Chujowka totalna ,a wszystko przez to ,ze mamy tak zajebisty miesiac.
Jedyne co mnie utrzymuje przy zyciu to to ,ze prawdopodobnie niedlugo zaczne wegetowac ,w kwietniu sie obudze , w maju pojde napisac mature ,a w czerwcu.. no prosze panstwa co w czerwcu ? out :)
tylko ,ze jeszcze 9 misiecy ;( .. no ale co zrobic ,chujowo..

ps.
no wkurwiony jestem straasznie.. no ja czlowieniu...
mam dosyc.. ide spac

Dein Andrew

niedziela, 14 września 2008

czemu kiosk?


Przypomniała mi się sytuacja z przed kilku dni, którą warto opisać, ponieważ IV RP z jednojajowym szeryfem na czele w porozumieniu z T.M.M.B. (czyt. Tajna Milicja Moherowych Beretów) i S.B. (czyt. Stare Baby) wykonała zamach na wolność normalnych obywateli tego śmiesznego "Kraju". Wyszedłem sobie o poranku na zakupy do osiedlowego sklepiku, zupełnie nieświadom tego ZŁA, które miało mnie dopiero spotkać. Kiedy tak szedłem upajając się świeżością porannego smogu i ciepłem promieni UV przebijających się przez dziurę ozonową, pomyślałem o gazecie do poczytania przy śniadaniu. W tym celu musiałem stawić czoła misji, polegającej na dotarciu do kiosku. Zmieniłem pierwotny cel swej podróży, trajektoria lotu i wszystko było zajebiście do momentu, w którym dotarłem na miejsce... To było traumatyczne przeżycie, niczym spotkanie zapierdalającego gołębia z szybą wystawową. Zamkneli mi, kurwa kiosk pod blokiem!!! Stałem i patrzyłem na obojętnych ludzi, którzy mieli to głęboko w dupie. No bo po co komu gazeta? A później taki idiota w cukierni pyta się o wyborczą...

Nadszedł ten czas, kiedy my ludzie dobrej woli musimy ruszyć na Belweder i zrobić tam komuś z dupy jesień średniowiecza!

Nie urywam, że odbiło się to na mojej psychice, bo kiedy Krokodyl spytał, czy idę do Anginki odpowiedziałem krótko, w sposób długi: Niee iiiiiiiiidę!




Błażej:]

piątek, 12 września 2008



Mama zawsze mnie ścigała, kiedy dłubałem w nosie... Jednak nasz Polanicki Johny jest w tym mistrzem. może fotosy są niewyraźne, lecz widać na nich wystarczająco dużo. Smacznego:]


Błażej:]

środa, 10 września 2008


Ja dzisiaj na luzie, bo o swoim wkurwieniu nie sposób pisać na forum, jakkolwiek, publicznym. Bo rozterki rodzinne to rzeka, nie lód i pociągnąć może nas do miejsc, których drugi raz oglądać nie chcemy!
Chamstwo! ... w każdym razie.

Dlatego ja promuje sofistikejted lajfstajl z przepychem kulinarnym i manierami przy stole. Najchętniej skrobnął bym jakiegoś mundrego posta z idiotycznymi wyrazami, których sam nie rozumiem.

I wogóle, cierpie na jakieś chroniczne braki weny bloggerskiej... ale trudno, przynajmniej nadrobie jakimiś fotami. Ot co!

Bo kto, jak kto, ale ja to jestem prawdziwa, polska, niewyruchana dupa!!

poniedziałek, 8 września 2008

Ale mówionc o....


Ha! Ja chciałem wspomnieć tylko, jakoby jestem ze swej infantylności wręcz dumny! Bez sensu chować się z tak pozytywną postawą po kątach i srać po krzakach! Spójrzcie na Janeczka!
Ale, w kwestii czysto socjologicznej, prostą sprawą jest, że jako dorosły człowiek mogę odznaczać się pomysłowością, hedonizmem, wariacjami emocjonalnymi, czy upośledzeniem w odbieraniu rzeczywistości. Z drugiej strony mogę też być 'dorosłym' bałwanem, który umie podejmować mądre decyzje, strugać ważniaka i z nauczyć się, że życie to gówno i sceptycyzm to jedyne rozsądne podejście do świata. Oczywiście to trochę uproszczona wersja, jakkolwiek o to mi właśnie chodzi! Pewne cechy okres dorastania w nas wypukla, pewne zupełnie zanikają!! Komiks obok może być kwintesencją mojego stosunku do wydoraślania z pewnych rzeczy ;)

Jakby zresztą przemyśleć dosadnie pozycje dziecka w moim wyobrażeniu: dziecko ma bardzo plastyczny umysł, który potrafi interpretować rzeczywistość w dość indywidualny sposób. Stąd różnej marki fobie, zabawy w dom w stogu siana i obrzucanie się kredkami, które w ich świecie służą za granaty! Dopiero poznanie historii, kultury, języka, poznanie świata ujednolica wyobrażenie dziecka. Zabiera się im możliwość intencjonalnego kreowania świata i pakuje się w nich obrazowość, figuratywność świata. Gdyby w jakiś sposób udało się stworzyć istotę - nie mówiąc już o dziecku - całkowicie odizolowane, nawet nie od ludzkości, nie od człowieczeństwa jako takiego, ale od natury, może udałoby nam się osiągnąć istotę doskonałą, potrafiącą wykreować swój własny świat! Zalążek omnipotencji w dziecięcych rękach? Prolecentryzm, powiadam wam.
Uf... Ta dygresja zaszła za daleko...

W każdym razie, ja tam się ciesze z mojego stanu... :P

A propos, widzę, że prym w naszej małej sondzie wiodą stare baby. Gratki dla nich i wogóle, buzzka. A na koniec wywodu dziennego, rolki Jackowiaków, handmejd z sarniej skóry, lekko wyśmigane. Indżoj!!

A.

przygotowanie do drugiej mutacji Janusza...


Przed pełnią.... - medytacja i ciężkie przygotowania...





Godzina 0 - pełnia - osiągnięcie pełnej mutacji leśnego buntownika...

joujek :]

no staram sie, ale powaznie nie wiem co napisac(sic!). krokodyl

E jak Evolucja..





















Hm.. Jezeli bylo "A" to oczywiscie po a jest "E".. Ewolucja dotyczy kazdego "typa" ktora zapierdala po tym malutkim kolku jakim jest nasza ziemia. Tyczy sie to w szczegolnosci ludzi ,a jezeli jestesmy na blogu o "typach" z kotliny ,wiecy nalezy sie cos dac o takowych..
Alus dla nas a w szczegolnosci dla mnie to taki malutki dzidzius ,pomimo posiadania 20 lat doswiadczenia w marudzeniu. A to cos na przyklad:
(Sytuacja toczy sie we wroclawiu ,gdyz dopiero co dojechalem na energetyczna po 2h jebanego przeciskania sie przez korki na trasie Polanica - Wroclaw)
-Alus moze cos zjemy ,bo mnie od srodka zoladek wysysa swoim sokiem...?-Pytam
-Ty no kurwa Filipek z mila checia ,ale nie mam kasy..-odpowiada
na to ja -Ale Alus przeciez miales wyplate...
Odpowiadajac ze szczerym usmiechem pomimo ,ze sam jest kurewsko glodny rzekl -To na Nintendo kochaniutki !
To taka wstawka o Alku... Te jego epizody , marudzenie ,pytania ,teorie sa kurwa tak bezcenne jak caly jego jedany kalafior na tarasie ,ktorego na szczescie juz wyjebawszy ,bo plesn juz gadala do niego :)
Nawiazujac do tematu chcialem powiedziec ,ze pomimo tego ,ze takie haslo jak "ewolucja" ma miejsce i istnieje to niestety w kotlinie ono sie zatrzymalo ,a rozwoj nastepuje .. albo nie nastepuje ,sam nie wiem ..:P


Andrzej

imprezowi strażnicy...


Myślę, iż kolejną równie ważną postacią, która podczas każdej imprezy dba o to aby wszyscy się dobrze bawili i nie pozwala aby zawładnęła nami nuda lub wszechobecny discovery chanel wraz ze swoim sztandarowym programem "Jak to jest zrobione" jest nasz Januszek... Jest to osoba, którą frustraci zawsze będą promować, ponieważ uważamy, że może być osobą pretendującą na nową gwiazdę internetu. Naszym zdaniem Januszek powinien mieć swój własny show w TVN-ie. Ma już przywary gwiazd: fanklub i skandalizm wpisany w harmonogram. Poza tym jest mistrzem czeskiego rapu i ciętej riposty.
cyt."-Tak Janek. Bo Ty o nie dbasz o kolegów, nie prykladasz się do pracy i porządków..." Na co Janek odpowiada"-Ta, a Twoja stara to chuj. Hehe!"

Myślę, źe jak narazie starczy...


Błażej

feleiton

Maciej Bobula z Szalejowa Górnego



fajny blog, co nie?

ja jestem teraz bloggerem, więc może opowiem dowcip.



nawiązując do związku sztuki z życiem, czyli wątku podjętego trochę niżej, chciałbym dodać od siebie, że SZTUKA JEST ŻYCIEM, a prawdziwy artysta nie oddziela swej twórczości od swojego jestestwa i...tyle na ten temat z mojej strony:)

krótki wiersz:

blog

rock



i film:

http://www.grapheine.com/bombaytv/index.php?module=see&lang=uk&code=9faaf881c5762b862e57b7c2ce92c8e9



btw. ten krasnal na dole ma na bezce napisane 'bula'

btw2. Blog, ale taki prawdziwy, ekstremalny..to nie jest rzecz dla kazdego!

http://http://www.grapheine.com/bombaytv/index.php?module=see&lang=uk&code=0ae22f8e6d991b99f472c24c4b9c816e

gienek pewnego wieczoru postanowił wstapić do jasnowidza. wszedł do ciemnego pokoju i już po chwili pani za srebrną szklaną kulą oznajmiła mu grobowe wieści:
-niełatwo to powiedzieć, więc powiem wprost. przygotuj się
-na co?- zapytał gienek
-twoja 10-letnia córka zginie w tym roku tragiczną śmiercią, zostanie torturowana i gwałcona.
gienek, wyraźnie zszokowany, spojrzał na niewzruszoną twarz kobiety, wział kilka głęębokich wdechów i spytał:
-a...uda mi się z tego wywinąć?

szatan bobula 2008

niedziela, 7 września 2008

Pamietam...


^
|
|
|

Komisarz Lew zawsze czuwa nad nami podczas imprezy ! :)




Hm.. Jak dobrze pamietam bylo to jakos na poczatku sierpnia roku 2008 ,czyli bierzacego czyli..Cosmy sie najebawszy w kilka osob na energetycznej street strasznie [...]

"Co mowie kiedy jestem z ziomkami moimi najlepszymi ,no co mowie ? - SIEMANOOOO! "
Ty ale wez trzymaj fason ,co..



Andrzej

Wkurw, czesc pierwsza od A.


Najpierwiej, rozpoczynając ten teatr animozji i nienawiści, chciałbym się podzielić kilkoma spostrzeżeniami kulturowymi. Niestety, nie ulega wątpliwości, że rosnąca tendencja do zakładania fotoblogów przez każdego, kogo stać na aparat fotograficzny, to rozwój tandety i nowego wymiaru sztuki masowej. Po pierwsze, czemu mówie w wypadku tego precedensu o sztuce - ponieważ ludzie Ci nabierają po jakimś czasie świadomości, która pozwala im o sobie myśleć jako o 'artystach' - i właśnie to mnie najzupełniej wkurwia! Po drugie, sytuacja sztuki masowej coraz bardziej się zmienia. Internetowe gwiazdki wchodzą do telewizji, gazet. Nie chcę być jakimś defetystą, ale na topowo promowany jest debilizm i karłowatość umysłowa! Od razu chciałem się też jakoby opowiedzieć, że zupełnie nie jestem przeciwny wszelkim maściom deviantartom, digartom i podobnym przedsięwzięciom. To świetna sprawa, dopóki nie staje się to miejscem lizania się po kutasach przez kolegów i znajomych - zatraca się wtedy ta autokrytyka, dystans do czegoś, co robimy. Często doprowadza to danego delikwenta do stanów samouwielbienia. I to jest już nie jest takie fajne. Opowiadam o tym, bo dużo ludzi przez podobne sytuacje dochodzi do wniosku, że sztuka to jest coś, czym można się zając jak pracą w sklepie, w biznesie, gospodarce. Kazik niegdyś dobrze napisał (coprawda a propos różnej maści konkursów muzycznych, w których niestety ja też miałem nieprzyjemność uczestniczyć), że przecież muzyka, to nie jest sport, tylko sztuka - a ona nie jest biznesem, tylko stanem ducha?;umysłu?. Jest też troche rozmową, rozmową z życiem (życie=sztuka,sztuka=rozmowa). Trochę się zapędziłem, bo nie miałem mówić o transcendencji sztuki, ale o czym innym.
Powracając, chciałem tylko powiedzieć, że nie każdy jest stworzony do pewnych rzeczy. Trzeba sobie zdać bowiem sprawę z tego, że niektórzy zajebiście liczą, inny potrafią zrobić 50 pompek w minute, a jeszcze inni mają struny głosowe ze stali. I fajnie by było, jakby się po prostu ludzie nie wpierdalali na pewne poletka, które ich nie dotyczą. Bo, co gorsza, nie trudno teraz zrobić 'coś' - przecież narzędzia do tworzenia są łatwo dostępne dla każdego. Ale nie zawsze to wystarczy...
Wspomnieć też chciałem, że nie jest to krytyka wymierzona we wszystkich posiadaczy podobnych projektów artystycznych. Bo od razu można stwierdzić, czy jakieś dzieło ma jaja, czy nie. Uważam też zresztą, że w świecie pełnym kopiowania, naśladowania, ubierania się w czyjeś maski, sztuka nowa, zupełnie odrębna można powstać tylko z rąk zupełnego laika, abnegata kulturowego, który nie mając pojęcia, nie mając podstaw artystycznych, tworzy coś, o czym inni nie mogli by pomyśleć, właśnie poprzez skażenie swoją znajomością sztuki. Ufff... ale to też chyba już temat na inne rozmowy...

Tak! Właśnie. Pierwsze pozytywny, pijacki post wciśnięty przez Andrzeja. Ha! To jest postawa czczona przez trve hard'n'heavy. Archiwizacja naszych osiągnięć pijackich będzie dopełnieniem postawy, sygnowanej przez Frustratów, itd. Pizd end Sejten, jak mawiajo!!

A.

Masz wiadomość!


Tak. Doszło do tego. My, ludzie wkurwieni, zostaliśmy zmuszeni do zamanifestowania naszej frustracji, naszej nienawiści do świata, który jest obły i ignoruje ludzką logikę. Stąd właśnie blog, który będzie narzędziem, upustem naszych emocji, tych ściśle negatywnych, jak i całkowicie pozytywnych. Chodzi nam bowiem o pokazanie pewnej postawy, zwizualizowanie jej, postawy czysto hedonistycznej. Jest przecież napisane, że 'życie jest zbyt poważne, aby brać je na poważnie'. Dlatego też, intonując Ode do Radości przy sztandarze Kuny i Lisa, otwieramy ten ośrodek szyderstw, autoironii, ale też i rozmyślań i widowiskowych pijackich idei. Hail!

Długo zastanawialiśmy się nad nazwą przedsięwzięcia. Mietek wymyślił Batman, ja mu przywtórowałem, ale jak się okazało, że nazwa taka istnieje, porzuciliśmy ten zacny pomysł. Stąd też i Frustraci, a jakoże nasza ekipa wychowała się, i dalej wychowuje, w Kotlinie Kłodzkiej, padło na '...z kotliny'. Godłem naszej alkoholickiej bandy został krasnal ogrodowy - piwosz, który nadaje sens egzystencji naszej i willi Jaś, bazie wypadkowej naszej sfory.

Dlatego. enjoy it, na przyszłość!